::: MENU :::

znów w Lipowie

byłam.

utopce LC

Niektórzy królową polskiego kryminału nazywają Katarzynę Bondę. Ja nie. Całkiem serio, choć bardzo subiektywnie przyznałabym ten tytuł Katarzynie Puzyńskiej. Niedawno na rynku ukazał się piąty tom jej cyklu o Lipowie. „Utopce”.
Moja historia z Kasią (proszę wybaczyć to spoufalenie się, ale znając ją z jej fejsbukowego profilu naprawdę trudno o niej mówić Pani Katarzyna) Puzyńską zaczęła się tradycyjnie, choć trochę od niechcenia. Ot „Motylek”, ktoś gdzieś pochwalił, lekko zaciekawiona postanowiłam przeczytać. Miałam to szczęście, że chwilę potem mogłam od razu sięgnąć po „Więcej czerwieni”, potem musiałam już poczekać na „Trzydziestą pierwszą” i kolejną jej książkę. Bo Lipowo pokochałam.
Dlaczego? Owszem Lipowo jest wymyślone, ale cała okolica już nie, a właśnie w tych okolicach zdarzało nam się spędzać wakacje. Więc już wiadomo dlaczego czuję sentyment do tego cyklu, prawda?
Tym razem cała historia omija Lipowo, ponieważ centrum zdarzeń jest mała wioska o nazwie Utopce. Przy powieściowych Utopcach Lipowo to metropolia (jak napisała autorka), więc możecie sobie wyobrazić rozmiar miejscowości. Cała historia zaczyna się w roku 1984, kiedy to znikają dwaj mieszkańcy wioski, naukowiec Tadeusz Czajkowski oraz jego starszy syn, Wojciech. W czasach współczesnych (rok 2014) młodszy brat Wojciecha, Olaf Czajkowski jest komendantem policji w Brodnicy i zleca Danielowi Podgórskiemu, Emilii Strzałkowskiej i Klementynie Kopp zbadanie sprawy sprzed 30 lat. W zamian za wyjaśnienie obiecuje, że posterunek w Lipowie nie dotkną redukcje kosztów i nie zostanie zlikwidowany.
I tak znów wchodzimy do świata stworzonego przez Kasię Puzyńską.
Daniel jest tuż przed ślubem z ukochaną Weroniką, dogaduje się coraz lepiej ze swoim synem, Emilię uciska wewnętrznie sekret faceta, z którym się spotyka, Klementyna zatapia się w żalu za Teresą, zbliża się Święto Wszystkich Świętych, nastroje nie są wesołe. Każdy ma swoje problemy i tajemnice, w Utopcach także.

Muszę przyznać, że autorce udało się mnie zaskoczyć. Ciekawą figurą to na pewno.
Po pierwsze narracja jest prowadzona naprzemiennie w roku 1984 i 2014.
Po drugie wszystko to jest przerywane jeszcze zapisem przesłuchania sierżant Emilii Strzałkowskiej, z którego to zapisu dowiadujemy się od początku, że coś w tym śledztwie poszło nie tak.
Po trzecie nawał podejrzanych nawet mnie zaskoczył.
Niemal w każdej kolejnej odsłonie narracji z roku 1984 okazuje się, że nikt nie jest święty, że niemal każdy z otoczenia Tadeusza Czajkowskiego miał całkiem niezły motyw, by go zabić. To taki zabieg w stylu Agathy Christie (która niekwestionowaną królową kryminału jest i basta).
Jak zwykle starałam się odgadnąć co się stało w tym nieszczęsnym 1984 roku, i jak zwykle nie do końca mi się to udało. (Brawo, pani Kasiu!)

Tym razem oprócz intrygującej historii, dostajemy jeszcze dodatkowo mroczny klimat. Całe Utopce i ich otoczenie zostały odmalowane w sposób niepokojący, charakterystyczne drzewa, mrok, pożądana przez tyle osób posiadłość na polanie. I jeszcze ten „wampir”… wszystko to robi swoje. Dołożyć do tego niepokoje bohaterów… i naprawdę podczas lektury mogą pojawić się ciarki. Zwłaszcza jeśli czyta się ją w jesienny wieczór, kiedy w domu panuje cisza a za oknem wiatr gnie drzewa.
Sami bohaterowie niestety tym razem nie wzbudzili mojej sympatii. Klementyna „Spoko. Ale!” Kopp tym razem jest rozmamłana i zupełnie nie jest sobą. Daniel Podgórski wydaje się być zagubiony w rzeczywistości, która go dopadła. Reszty policjantów z Lipowa, ani pani Marii tym razem nie spotykamy (szkoda!). Tylko w sumie Emilia Strzałkowska, która towarzyszy Danielowi w śledztwie, ty razem wzbudziła moją sympatię, konkretna i rzeczowa.

„Utopce” to świetnie napisany kryminał. Ogromny plus dla autorki za sięgnięcie do przeszłości, za sposób prowadzenia narracji. Hmm, generalnie za całość. Jakżeby inaczej.

*** zdjęcie okładki pochodzi z serwisu lubimyczytac.pl

Ten wpis został zamieszczony w kategorii recenzja, literatura, posiada tagi Katarzyna Puzyńska, Lipowo, Utopce, Motylek, kryminał i był prawdziwy na dzień 11 Listopad 2015

Komentarze do wpisu

Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej strony.

Komentarze w kanele RSS dla tego wpisu | Subskrybuj kanał RSS dla całego serwisu